Inne

07Lip 2014
detektyw

Koncern Google zaczął w tym tygodniu, na żądanie użytkowników, usuwać z wyników podawanych przez jego wyszukiwarkę niektóre pozycje, stosując się do orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE, który w maju zdecydował o “prawie do bycia zapomnianym”

Poinformował o tym w czwartek rzecznik Google’a Al Verney, przyznając, że są pewne zaległości, ponieważ “każdy wniosek musi być rozpatrzony indywidualnie”.

13 maja Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że Google musi usuwać z wyników wyszukiwania linki dotyczące danych osobowych osób prywatnych, jeśli zechce tego sam zainteresowany, a dotyczące go informacje są “nieistotne lub nieaktualne”.

Kilka tygodni po zajęciu stanowiska przez Trybunał Google stworzył internetowy formularz do zgłaszania wniosków o usunięcie wybranych wyników wyszukiwania. Powołał też zespół doradców, który ma mu pomagać w rozstrzyganiu wniosków.

Mieszkańcy 28 krajów Unii Europejskiej, a także Islandii, Norwegii, Liechtensteinu i Szwajcarii, proszeni są w tym formularzu o podanie linku lub linków, które chcą usunąć z listy wyszukiwania. Następnie muszą podać swoje imię i nazwisko, adres e-mail i przesłać kopię dokumentu ze zdjęciem, a także wyjaśnić, jaki związek podane strony mają z nimi i dlaczego ich zdaniem mieszczą się w kryteriach podanych przez unijny trybunał.

Media informują, że po orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE do Google’a wpłynęły dziesiątki tysięcy wniosków z żądaniem usunięcia wyników wyszukiwania.

Przełomowe orzeczenie o “prawie do bycia zapomnianym” unijny trybunał wydał w sprawie skargi złożonej w 2010 roku przez obywatela Hiszpanii przeciwko Google’owi. Skarżył się on, że w wynikach wyszukiwania po wpisaniu jego imienia i nazwiska Google odsyłał do artykułów prasowych sprzed 16 lat, które dotyczyły licytacji jego nieruchomości za długi. Hiszpan argumentował, że zadłużenie spłacił i nie chce, by jego nazwisko było wciąż łączone z tamtą sprawą.

Wcześniej Google bronił się przed wymazywaniem wyników, określając je jako cenzurę. Twierdził, że nie kontroluje danych, a jedynie udostępnia szukającym informacje, które i tak są dostępne w Internecie.
źródło: PAP

21Maj 2014
zdrady

Sąd w Szwaj­ca­rii wydał wyrok w spra­wie po­dzia­łu ma­jąt­ku Dmi­tri­ja Ry­bo­łow­le­wa. Oligarcha z Rosji ma wy­pła­cić swojej ex-żonie 4,5 mld do­la­rów, czyli ponad po­ło­wę jego ma­jąt­ku. Ko­bie­ta stała się również pełnoprawną opiekunką młod­szej córki, 13-let­niej Anny.

Właściciel klubu piłkarskiego AS Monaco zgodnie z orzeczeniem sądu ma wypłacić Elenie Rybołowlewowej, z którą tworzył związek małżeński przez ponad 24 lata, 4.020.555.987,80 CHF. Kobieta ma dostać także posiadłość w szwajcarskim Gstaad oraz część nieruchomości w ekskluzywnej części Genewy.

Wyrok genewskiego sądu został okrzyknięty „najkosztowniejszym rozwodem w historii”. Adwokat Rybołowlewa najprawdopodobniej będzie odwoływał się od wyroku.

Sprawa sądowa ciągnęła się ponad sześć lat, ponieważ byli małżonkowie nie mogli dojść do porozumienia w sprawie dwóch posiadłości należących do oligarchy: najdroższej nieruchomości w Nowym Jorku oraz wartej kilkadziesiąt milionów dolarów greckiej wyspy.

  • 1
  • 2

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress